Slynne Zmagania:
Mentalnosc
Wozka
Inwalidzkiego
W. Mitchel to kolega mowca, wice-prezydent zrzeszenia
mowcow w USA. To swietny przyklad faceta, ktory moglby sobie
pozwolic na to by powiedzec, ze cos sie sprzesieglo przeciw
niemu ...
W wieku osiemnastu lat mial on powazny wypadek motocyklowy, ktory
pozostawil mu koszmarne blizny na twarzy i calym ciele. Jakby
tego bylo za malo, kiedy juz zaczal swoje zycie na nowo, mial
wypadek samolotowy. Tym razem, w rezultatcie zostal sparalizowany
od pasa w dol...
Ale to jeszcze nie wszystko. Kiedy juz jakos zdolal sie
psychicznie pozbierac, mial znow powazny wypadek -- spadl ze sporej wysokosci i polamal sobie palce..
Chyba sie zgodzisz, ze wiely nazwaloby takie zycie katastrofa.
Nie wszystko na raz -- ale kilka wypadkow. (W. Mitchel mowi,
ze gdyby stracil swoja twarz, cialo i palce w jednym tylko
wypadku, to bylby luksus!)
Moze narzekasz na to, ze brak ci wielkiej urody? W. Mitchell
czesto spotyka sie z tym, ze dzieci uciekaja na widok jego
twarzy z okrzykiem "Monstrum!". No i oczywiscie stale styka
sie z ludzmi, ktorym jest ogromnie przykro, ze spotkalo go tyle
okropnych rzeczy w zyciu.
- Przykro mi, ze *IM* przykro - mowi W. Mitchell. - Bo mnie
wcale nie jest przykro. Jestem kim jestem. Nie mam kontroli
nad tym by cofnac sie w czasie i zmienic moje zycie tak by
miec piekna twarz jak Tom Cruise. Nie mam kontroli nad tym
by wydobyc sie z wozka inwalidzkiego. Oczywiscie gdybym
mogl, byloby fajnie, ale nie moge. Poniewaz nie moge, nie
ma sensu nad tym bym sie na tym koncentrowal i rozwazal co
by bylo gdyby i dlaczego tak sie stalo.
Mitchell mowi tez:
- Pewnie, ze gdybym mogl to chcialby uniknac i bolu, ktory
mnie spotkal, i paralizu, i zmasakrowanej twarzy, i tych
polamanych palcow... Ale nie jest mi szkoda. Przeciwnie.
Jestesm czlowiekiem sukcesu, szalenie zadowolonym z zycia.
Mam prace ktora kocham, wspanialych przyjaciol, o wiele
lepsze perspektywy niz wiekszosc ludzi swiata. Czy moje
zycie jest idealne? Nie! Czy mogloby byc lepiej? Jasne, ze
tak! Ale mogloby byc takze gorzej. O wiele gorzej.
W. Mitchell spotyka mase ludzi, ktorzy maja zdrowe cialo ale
wielu z nich ma takze cos, co on nazywa "mentalnoscia wozka inwalidzkiego". Ludzie,
ktorzy sa ogarnieci wlasna niemoca, nie maja wiary we wlasne
sily i czuja sie pokrzywdzeni przez los. Uwaza, ze tego
rodzaju blizny o wiele bardziej komplikuja zycie niz blizny,
ktore sie ma na twarzy albo koniecznosc korzystania
z wozka inwalidzkiego....
"Zanim zostalem sparalizowany, moglem zrobic okolo 10.000 rzeczy.
Teraz jest to ograniczone moze do 9.000 rzeczy. Moge spedzac czas
na tym by rozwazac ten tysiac rzeczy ktorym nie dam rady...
ja jednak wole sie koncentrowac na tych 9.000 ktore moge."
Mozesz wiecej poczytac na temat W.Mitchella i zapoznac sie
z jego tworczoscia tutaj.
Poczytaj o innych zmaganiach znanych
ludzi .
|