Nie Ma Sukcesu Bez Porazek

Wanda Loskot

Jeden z czytelnikow, zaalarmowany moim emailem, w ktorym usprawiedliwialam dlugie milczenie tym, ze mam kataklizm za kataklizmem, napisal do mnie ostatnio:

> Probuje pan nasz uczyc sukcesu, sama ponoszac kleski?
> A moze to kleska w SUKCESIE? 
Ciekawe spostrzezenie, prawda? Mysle, ze wielu innych, tym bardziej tych dopiero raczkujacych na drodze do osigniec, mogloby zadac podobne pytanie wiec pomyslalam, ze warto na nie odpowiedziec na lamach...

Te ostatnie kataklizmy to nie sa zaraz kleska w sukcesie. Ot, najpierw moj serwis emailowy zbankrutowal zmuszajac uzytkownikow do zmiany adresu emaila. Zdarza sie...

W moim wypadku byla to zmiana okolo stu adresow, bo kazda moja witryna ma wiele skrzynek pocztowych spelniajacych rozne funkcje -- bylo z tym sporo zametu, spory naklad czasu by odbudowac autorespondery, wszystko to w momencie kiedy akurat mialam kilka innych projektow na ostatnich etapach realizacji....

Wiele dodatkowych problemow do rozwiazania, mniej wolnego czasu w tym okresie nawalu. Ale daleko do tego by to nazwac kleska. To samo zycie. Normalka. Padajace servery to realia w internecie. Chwilowy bol glowy. Nie kleska.

Na tym sie zreszta nie skonczylo. Po tym zdarzyla sie mi przeprowadzka z witrynami na nowy serwer. Znow dosc sporo technicznych problemow z tym zwiazanych, godziny wiszenia na telefonie. Ajajaj!!! Duzo straconego czasu, troche straconych pieniedzy.

Czy to jest kleska? Nie. To tak jakby jechac samochodem, trafic na czerwone swiatlo na skrzyzowaniu i potraktowac TO jako kleske zyciowa. Wyobraz sobie przerwe w dostawie elektrycznosci. W srodku zimy. Niewygodne to, nieprzyjemne, nawet bardzo denerwujace, szczegolnie jesli sie ma wszystko elektryczne. Zimno i nawet herbaty nie ma jak zaparzyc. To jednak nie twoja kleska. To tylko problem do pokonania albo niewygoda do przetrwania.

Kiedy Walt Disney staral sie wprowadzic w zycie swoja wizje, oczywiscie potrzebne mu byly pieniedzy. Duzo pieniedzy.

Nie bylo mu latwo, mimo ze jego filmy byly popularne, Disney byl takze bankrutem bo stale sie zapozyczal po uszy zeby finansowac nastepne przedsiewziecia. A parki tego rodzaju nie mialy reputacji - te ktore istnialy byly brudne, kiepsko zorganizowane i malo kto chcial je odwiedzac. Inwestorzy sie wiec do pomyslu na Disneyland wcale nie zapalali.

Disney przygotowal wiec specjalna prezentacje dla bankow, w ktorej opisywal do czego zmierza. Piekny park zabaw, z wielka replika Matterhornu przykrytego czapa sniegu, postacie z jego filmow witajace dzieci przy wejsciu, ogromna ilosc wspanialych, futurystycznych atrakcji..

Kiedy sie zwrocil do bankow o pozyczke na budowe Disneylandu w Californi poonad 300 bankierow mu odmowilo niemal smiejac sie w twarz -- ale my oczywiscie wiemy, ze wreszcie znalazl kogos, kto pomogl mu sfinansowac pierwszy Disneyland..

Co mu pomoglo?

Jak jeden z uczestnikow naszej listy dyskusyjnej to okreslil: "Wytrwalosc i traktowanie kazdej odmowy normalnie, jakby to byla rezygnacja z ketchupu."

Tak wlasnie trzeba sobuie radzic z trudnosciami na drodze do osiagania celow -- kazda trudnosc i odmowa, to jakby ktos powiedzial "dziekuje za zaoferowanie ketchupu, ale ja nie lubie ketchupu". To wcale preciez nie znaczy, ze juz nigdy nikomu nie zaoferowalbys ketchupu, prawda?

Mam na swoim koncie wiecej porazek niz sukcesow. Tyle, ze ja wole te porazki nazywac przeszkodami do pokonania albo nawet bledami -- kleska brzmi jak taka dosc ostateczna porazka.

Co rusz mi sie cos nie udaje. Naprawde. W ostatnich tygodniach na przyklad wystartowalam z nowym formatem moich czasopism w jezyku angielskim ktore sa teraz wysylane w kolorze, z obrazkami, nawet z wbudowanymi plikami dzwiekowymi. Wiele pomylek. Okazalo sie, ze cos poknocilam i tysiace odbiorcow dostalo nie te wersja, ktora chcieli. Niektorzy dostali tylko puste strony bo format nie byl czytelny dla ich programu emailowego. Kilka osob poprosilo by ich wypisac z listy...

Ajajajaj...

Chwilowa porazka? Jasne! Nie lubie dostawac listow typu "prosze skasowac moja prenumerate". Wole pochwaly. Ale zeby zaraz to nazwac kleska?

Nieeeeeee..... No, chyba ze bardzo chwilowa kleska :-)

To zreszta tylko jeden przyklad z mojej dluuugiej listy bledow i chwilowych porazek, mniej i bardziej bolesnych...

Sukces i kleska
Nie ma sukcesu bez porazek po drodze. Na ogol nikomu sie nie udaje za pierwszym zamachem -- wrecz przeciwnie. Jak rodzenie dzie, wszystko co jest sukcesem powstaje w bolu tworzenia i podazania za celem. Pomimo chwilowych porazek i roznych przeciwnosci losu.

Jesli chodzi o popelnianie bledow i te chwilowe porazki, to jestem w doborowym towarzystwie. Bo nie znam nikogo, kto mnie moglby mi zaimponowac albo zainspirowac w jakis sposob, a kto sam nie odnosi wielu porazek.

Jedna z najlepszych rad jakie otrzymalam jest ta:

    "Jesli chcesz odnosic wiecej sukcesow, podnies
    swoja granice tolerancji porazek - bo nie ma
    sukcesu bez porazek."
Pamietaj, to wlasnie ilosc chwilowych porazek ma ostateczny wplyw na to ile sukcesu osiagniesz w zyciu! Brzmi to, jak paradoks, prawda? Zycie jest pelne paradoksow....


Warunki Bezplatnych Przedrukow
Mozesz wykorzystac ten artykul bezplatnie na wlasnej stronie internetowej, albo w czasopismie poza internetem -- pod warunkiem, ze nie bedziesz niczego zmieniac bez porozumienia sie ze mna. Pod tytulem musi ukazac sie moje nazwisko - a na dole artykulu musi byc umieszczona nastepujaca informacja (w internecie, musza byc takze linki do moich stron):

    Wanda Loskot mieszka na stale w USA gdzie jest doradca do spraw rozwoju biznesu. Odwiedz jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy gdzie znajdziesz wiecej podobnych artykulow - mozesz sie tam nawet zapisac na bezplatny Kurs Planowania Zycia!