|
Ten test opisywalam po raz pierwszy na naszej liscie dyskusyjnej
Rozmowy Na Temat Sukcesu.
Na marginesie Pierwszego pytania (poczucie wlasnej wartosci) Wiola zapytala:
Wiem, że to głupie ale co zrobić jeżeli czasem mam
wysokie poczucie własnej wartoci. Wiem kim jestem
i mam wiadomoć tego, czego chcę, potrzebuję a innym
razem (czasem wystarczy jedno słowo drugiego człowieka,
niezbyt przychylne)co burzy ten cały porządek.
I wtedy czuję się jak kompletne zero bez jakichkolwiek
perspektyw. Jak mam siebie ocenić? Ile w tym wypadku
przyznać sobie punktów Wando?
To nie glupie, to bardzo bolesne i bardzo prawdziwe.
Dziekuje Wiolo za to, ze sie tym podzielilas.
Jesli jedno slowo drugiego czlowieka zburzy caly porzadek,
i sprawia, z czujesz sie jak kompletne zero bez perspektyw,
nie masz kontroli nad zyciem, nad wynikami wlasnej pracy.
I nie jestes sama -- przewazajaca wiekszosc osob tak wlasnie
odczuwa. Ile punktow sobie dasz? Nie wiem, moze 1, moze 2.
Punkty nie sa tutaj tak wazne jak uswiadomienie sobie, ze
to jest jeden z najwazniejszych celow dla ciebie. Wlasnie
uodpornienie sie na takie slowa albo zachowania innych.
W przeciwnym wypadku inni, nieprzychylni, ludzie kieruja
twoim zyciem i decyduja o tym ile sukcesow odnosisz....
Nie da sie wyeliminowac kompletnie z naszego zycia wszystkich
nieprzychylnych nam ludzi, idiotow, albo nawet tych ktorzy
sa przychylni ale raczej gruboskorni. Jednak to tylko od nas
zalezy w jaki sposob czujemy i reagujemy na to w jaki sposob
ci ludzie sie do nas odnosza...
Postaw sobie za cel, zeby wyrobic w sobie odpornosc. Kiedy ja
zaczynalam na swojej drodze do poczucia wlasnej wartosci
bylam takze bardzo uczulona na to co inni mowia i ja sie
zachowuja wobec mnie. Jesli ktos wiedzial "gdzie nacisnac"
mozna mnie bylo zredukowac do lez w ciagu minuty. Widzialam
nieslusznosc kogos wobec mnie i wprowadzalo mnie to w stress
w rozgoryczenie, nawet zlosc. To wszystko powodowalo ogromne
rozproszenie, brak pewnosci siebie -- czy moze byc wiekszy
wrog sukcesu?? Tak jak inni porzucalam plany zanim je na
dobre zaczynalam realizowac...
Najwiekszym objawieniem bylo dla mnie, ze MOGE nie pozwolic
innym kontrolowac moim zyciem wlasnie kontrolujac swymi
uczuciami. Zaczelo sie od zrozumienia, ze inni zachowuja sie
w taki czy inny sposob nie z MOJEGO powodu. Pomysl, jesli
na przyklad ktos cie krytykuje bez zdania racji to nie jest to
twoj problem - to ten ktos ma bardzo powazny
problem! Jesli ktos jest nieprzychylny - niech bedzie.
To tez nie jest twoj problem. Nawet sam Bog nie zdolal sobie
zdobyc przychylnosci wszystkich ludzi.
Kiedy zrozumiesz, ze takie zachowanie innych to normalka,
przygotuj sie do tego jak te normalke traktowac. Ze spokojem,
z zimna krwia. Przeciez nie wpadamy w przygnebienie zyciowe
kiedy widzimy czerwone swiatlo na przejsciu dla pieszych,
prawda? -- dlaczego? Bo wiemy, ze to normalka.
Oczywiscie warto sie poslugiwac narzedziami. Takie narzedzie
to lista zwyciestw (siegasz po te liste wszystkiego ci ci sie
w zyciu udalo wlasnie w chwilach takiego zwatpienia). Takie
narzedzia to ksiazki na polce, po ktore mozesz siegnac w
takiej chwili, zeby sie podbudowac psychicznie. Moje ulubione
narzedzie to mini-magnetofon i kasety z programem motywujacym
(Sekrety Powodzenia juz sa tez na tasmie :-)
Kiedy bylam na poczatku tego zmagania, nosilam przy sobie
malutkie karteczki z wypisanymi afirmacjami. Bylo ich jakies
15-20 - czytalam je kilka razy dziennie, zeby sobie przypominac
co najwazniejsze.
Jedna z nich brzmiala tak:
"Nie pozwole, zeby osoby ktorym nie ufam i o ktorych
opinie nie dbam decydowaly o moim zyciu." - Bylo to dla mnie bardzo skuteczne.
|